Obserwatorzy

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Woodstock :)

No i nadszedł w końcu ten czas ;) Jutro ruszam na woodstock :) przez Katowice :) więc spotkam się z blogową Olentą :) czy któras z was tez się wybiera na najpięknieszy festiwal świata? :) może sie tam spotkamy? :)
Cieszę się niezmiernie, bo uwielbiam ten klimat, choć w mediach krążą niesamowite legendy o Kostrzynie, woodstockowiczach i Owsiaku. Mam nadzieję, że pogoda nas nie wykończy :) jak wrócę to zdam relację :) 
w tamtym roku byłam pierwszy raz, spełniłam marzenie nastolatki, która we mnie mieszka :) w tym roku jadę już na stare śmieci :) do zobaczenia po niedzieli :D





niedziela, 31 lipca 2011

magnesiki i pies...pies z problemem ;( pomocy :(

To nie jest dobry dzień :( nie spaliśmy całą noc...coś niedobrego dzieje się z Rexem. Jest u nas 2 miesiące...zna nas 3 miesiące...wczoraj od rana był jakiś smutny, apatyczny, siedział pod drzwiami, i tak delikatnie piszczał...sprawdzilismy- nic go nie boli, merda ogonem...poszlismy na dłuuuugi spacer, pobiegaliśmy..było chwilę dobrze, a potem znowu...tak jakby gwizdał noskiem :( ale tak smutno, mimo merdania ogonkiem...całą noc nie spaliśmy, na zmiane siedzielismy z nim, gadalismy do niego, wypuszczalismy go na podwórko...dzisiaj rano pomyśleliśmy że może...może on tęskni za życiem włuczykija? cały ranek zastanawialismy się co zrobić.W końcu dostał swoje szeleczki z imieniem, adresem i numerem telefonu..i bramka zostala otwarta...a Rex stanął i nie bardzo wiedział co robić, pochodził, ale szybko wrócił...i piszczał dalej :( znowu pobawił się piłeczką, poskakał, wygłaskałam go tak, że aż mnie ręce bolą i teraz śpi...ale widać po nim, że ma po prostu taka...hmm chandrę :( doła? Najgorsze, ze on nie lubi żadnych psich przysmaków, nigdy ich nie jadł :( nie ma go czym pocieszyć...włuczęgą chyba być nie chce, bo nawet nie merdał ogonkiem jak został "wypuszczony"...czy któraś z Was miała taką sytuację?  Możecie mi coś doradzić? :( nie wiem już co robić. Jutro pojedziemy do weterynarza...ale obawiam się, ze on nam nic nie pomoże..ma któraś z was pieska przybłędę? Ja wiem że to tylko 3 miesiace, ale bardzo Rexa pokochaliśmy i naprawdę nie wiemy co robić :(

a tu magnesiki, które jeszcze zostały





sobota, 30 lipca 2011

Licznik złapany :)

Janeczko i Kasiu dziękuję za maila :) obie trafiłyscie licznik :) prosze o Wasze adresiki :)

łapanie licznika :) i słoiczki decoupage :)

Jako ze ostatnio często trafiam na łapanie licznika :) zapraszam też do siebie na łapanie ;D niedługo na liczniku pojawi się 16 000..może to niewiele :D ale jednak trochę :) ten kto pierwszy wyśle mi print screen otrzyma mały upominek :) to taki wstęp do candy, które napewno niedługo ogłoszę ::)

A tutaj słoiczki na kawkę, herbatkę, albo inne kakao :)





środa, 27 lipca 2011

Ogromny prezent od Joli Zoli:)

Ostatnio powiedziałam Joli że chciałabym zacząć robic kartki...podałam jej nawet powód, ktorego teraz nie podam, bo ten powód czasem czyta mojego bloga :D Jako że nie mam żadnych dziurkaczy, ani nic ogólnie do robienia kartek...szczególnie pojęcia nie miałam jak się zabrać do tego. Jola roztoczyła nade mną skrzydła :D podała mi milion różnych tutoriali, kursików, powiedziała jak można sobie poradzić i zrobić coś z niczego...dosłownie ;D a dzisiaj dostałam od Joli przesyłeczke...w ktorej miały być pocięte kwiatuszki,kilka papierowych ptaszków i odbicie motylkowych stępelków...kiedy zobaczyłam rozmiar owej przesyłeczki to już wiedziałam że cos jest nie tak... i ze Jola kilku kwiatków nie wpychała by do pudła :D kiedy otworzyłam przesyłkę i wysypałam zawartość nie mogłam uwierzyć...Jola wysłała mi pół sklepu z artykułami do scrapbookingu :D wysłała mi caaaały zestaw poczatkującego :D papiery, koronki, kwiatki, listeczki, ptaszki, koraliczki, kamyczki, zawieszki, kalkę z motylkami...Jolu..ja nie wiem jak Ci dziękować za to wszystko...jestem w szoku i uszczęsliwiona jak cholera :D
wiem że zdjęcia dupiate, ale zrobiłam je od razu po wysypaniu tych skarbów z pudelka :) z resztą tego nie da się ogarnąć :)




wtorek, 26 lipca 2011

Kolejne sztyfty :) i problem :)

Zawsze lubilam długie kolczyki, ale od pewnego czasu polubiłam też sztyfciki :) Tutaj kolejna porcja tych z kaboszonami :) Chwilowo jestem poza domem. Tak mi spontanicznie wyskoczyła wycieczka, ale już jutro wracam do domku i biorę się za szafkę :D..aha...w czwartek ide do fryzjera. W związku z tym już od 3 dni śni mi się nazmianę że jestem łysa, mam różowe włosy, albo odpada mi mój jedyny dred jakiego posiadam :D znacie jakieś fajne fryzury na kręcone włosy? :) są już zmęczone..i mimo że bardzo chciałam zapuszczać, to jednak muszę je skrócić...czego bardzo nie lubię, bo zawsze po wizycie u fryzjera jest mi smutno i źle wyglądam..macie jakieś rady :D?

to jsem ja i moje włosy :D na malutkim kiermaszu :D jeszcze jak było ciepło...









sobota, 23 lipca 2011

krzesło decoupage :) i pomoc dla koteczków :)

Krzesło...krzesło jest bardzo stare, kilka lat temu z koloru "drewnianego" zostało pomalowane na pomarańcz..który uroczo gryzł sie z moim kolorem ścian :) ale krzesło wtedy miało pasować do innych ścian w innym pokoju, ja dostałam je w spadku i po 2 latach patrzenia na nie postanowiłam cos z nim zrobić :) no i zrobiłam...była to droga przez męki...szlifowanie na balkonie, w deszczu...z kilku warstw farby, która nie chciała zleźć i walczyła. Trzeba było poświęcić trochę skóry, paznokcie i ręce, które papier ścierny przerobił nie do poznania :D ale zaparłam się i wyszlifowałam :P
Miałam pomysł na to krzesło...miało być z pekaniami z crakiem jednoskładnikowym, którego nakładanie ćwiczyłam na kartonie na różne sposoby...
no i pomalowałam na ciemna zielen...nałozyłam crak w miejscach w których miał być, odczekałam, nałozyłam białą farbę i patrzyłam jak dzieje się coś niedobrego..farba zaczęła się rozłazić i pojawiły się dziwne pęcherze...więc starłam to szybko, oczysciłam i sprobowałam jeszcze raz...znowu to samo..więc zła na siebie, bardzo zła na siebie i swój brak zdolności, spróbowałam jeszcze raz na kartonie...troche inna farbą, ale jakie to ma znaczenie...no i wyszlo..wiec cała zadowolona zabrałam się za to po raz 3 :D wiedząc że teraz mi wyjdzie, bo na kartonie wyszło...no i klops..znowu lipa..więc zmazałam po raz kolejny..a z moich ust posypały się kwiatki polskiej mowy, której żaden szewc by sie nie powstydził :D spróbowałam kolejny raz..i znowu to samo... no i tak sobie wziełam tą farbę posmarowałam karton odczekałam..coraz bardziej zirytowana, zła i klnąca..i kiedy tak nakładałam crack...zauważyłam ze moja farba akrylowa którą miał mi kupić tata...jest emalią do drewna i metalu :D i chyba kiepsko się ta emalia dogadywała z crackiem :D
więc trzeba było zmienić koncepcję...zieloną emalię posmarowałam świeczką, pomalowałam na biało..kilka razy żeby zakryć te dziury gdzie miał być crack..a potem znowu papier ścierny :D naklejanie motywu, kropkowanie..ktore nie wiem dlaczego troche się rozmazalo, ale tworząc fajny "przybrudzony" efekt, lakierowanie...oj duużo lakierowania, bardzo dużo :D i jest :) moje nowe krzesełko :)
Niedługo biorę się za szafkę na buty :D mama wyraziła zgodę, wręcz aprobatę :D będzie w podobnym stylu :)
Jola zwróciła mi uwagę, ze woli meble w jednym kolorze. Ja też o tym myslałam, ale przy moim zwierzyńcu białe krzesełko..coż :D było by szybko szare, bo one uwielbiają się o wszystko ocierać :) takie są kochane :) ale taka zieleń mi sie podoba, więc jestem zadowolona z efektu :) a wy co myślicie?
Przy okazji..wiecie że jestem kociara ;) zrobiłam sobie dzisiaj wycieczkę po blogach :) często to robię, nie zawsze komentuję, ale zaglądam :) i znalazłam odnośnik do galerii aries. Jakie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam, ze ta cudowna osoba pomaga fundacji niekochane.org .Na tej stronie można kupić kubeczki i różne piękne rzeczy i w ten sposób pomóc ratować niekochane futrzaki :) jeśli macie ochotę to podzielcie się tą informacją. U mnie juz jest banerek :)  mam nadzieję, że kociar na bloggerze jest więcej niż jedna :) ja niedługo zamówię pierwszy kubeczek, czekam tylko na troszkę gotówki :)
Pozdrawiam Was kochane. Kolejny raz dziękuję za bukiet komentarzy :) to dla mnie wspaniałe wyróżnienie :)

no a teraz zdjęcia krzesła. Przed, w trakcie i po :)










czwartek, 21 lipca 2011

malutkie szkatułeczki

Jedna nowa, i trzy poprawione :) robiłam je na samym poczatku mojej decoupagowej przygody, były krzywo pomalowane, zle polakierowane...teraz je poprawiłam i już jestem z nich zadowolona :) szczególnie o dziwo z tego serduszka :) bo co by tu zrobic na tak małej powierzchni? :) ale wyszło całkiem fajnie :) teraz jestem na etapie robienia...krzesła...nie wiem czy się uda, bo ciężko to coś idzie...oczyszczenie go, to był dramat, mam spiłowane całe opuszki palców :D więc rytualnie jest naznaczone krwią :D zobaczymy co z tego wyjdzie..boje się że jak mi się spodoba to się zabiorę za biurko :D a nie wiem jak moja mama by to  przyjęła :D bo to nie są stare meble, mają dopiero 7 lat, i wyglądają na całkiem nowe... no zobaczymy :D
chciałam wam podziękować za wszystkie miłe komentarze i maile, które bardzo podniosły mnie na duchu w ostatnim czasie. To cudowne móc poznac tak świetne i kreatywne osoby. Jak widac w internecie można spotkac ludzi miłych, dobrych i pozytywnych, a nie tylko wariatow :) to pozytywne :)
pozdrawiam :)




środa, 20 lipca 2011

Znowu słoneczniki :) mala szkatułeczka :)

tak na szybciutko :) mała szkatuleczka słonecznikowa :) już jej nie posiadam :) poleciała dalej :) mam nadzieję, że sprawi komuś trochę radości :)

Mam do Was kochani prośbę :) moi przyjaciele startują w pewnym konkursie. Chcą pojechac w podróż i tak się składa, ze mają spore szanse. Moglibyscie im pomóc/ Trzeba kliknąć "dobre" po prawej stronie :)

Przeczytajcie ich plan, jest genialny. Chca dodatkowo pomóc dzieciakom w podróży. Pomózcie spełnić marzenie :) http://podrozeing.pl/ranking/podroz/?id=30

a tutaj szkatułeczka :)


sobota, 16 lipca 2011

Kawy?

Nie było mnie kilka dni :) przeżyłam wspaniałe dwa dni z przyjaciółmi :) było grillowanie, piwko, jack daniels i dużo śmiechu :) wspaniale mieć takich ludzi przy sobie :) każdemu życzę takich cudownych przyjaciół :)

Dzisiaj zdjęcia dwóch dużych słoiczków na kawe :) uwielbiam kawę więc robienie ich było dla mnie czystą przyjemnością :) natrafiłam oczywiście na problemiki :) ale to już nieistotne :) jestem z nich bardzo bardzo zadowolona :)






Dziękuję Wam wszystkim za komentarze do poprzedniego posta. Tak jak myślałam Pani A bardzo się zdenerwowała, ze wspomniałam u mnie o tej sprawie, ale jak już mówiłam koniec milczenia. I Pani agnieszko bardzo chetnie mogę Pani pokazać gdzie użyła Pani mojego wizerunku, wchodziła Pani na mój profil na nk codziennie, Pani i Pani mąż. Wystarczyło, że weszłam również na pani profil, a na Pani blogu pojawiło się moje zdjęcie. Żałuję że usunęłam wiadomości od Pani męża. Nie wspomnę o zdjęciach naszej wspólnej znajomej (jak lubi Pani ją nazywać) zdjęć jej córki na kolanach matki. Zdjęć prac tej naszej znajomej itp. Na tym kończe dyskusję na moim blogu, bo w przeciwieństwie do Pani mam do pokazania coś więcej poza jadem, i nienawiścią.