Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą broszka sutasz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą broszka sutasz. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 września 2015

Kolejna w życiu przeprowadzka... i trochę sutaszu :)

Ci którzy mnie znają wiedzą, że jest wiele rzeczy które potrafię w życiu zrobić, ale jest jedna której za nic nie potrafię-siedzieć na dupie :P
Tak tak przeprowadzam się średnio co rok. Nie żebym jakoś specjalnie to lubiła, tak po prostu wychodziło...
Tym razem przywiało mnie do Rybnika. Miasta które znam tak dobrze jak Wrocław w którym byłam raz :P czyli jak się domyslacie znam go fantastycznie :)...  Gubię się na prostej drodze, a jak raz wlazłam na rynek to nie wiedziałam którędy wrócić, bo wydawało mi się że wszystkie uliczki są takie same ;P no ale cóż, pamiętajmy że jestem postacią, która zgubiła się w Cieszynie co jest po prostu fizycznie niemożliwe ;]
No ale tak...Rybnik...Teraz jeszcze tylko znaleźć pracę i będzie wszystko dobrze (optymizm mnie nie opuszcza jak widać :D)
Kiedy dowiedzieliśmy się, że jest całkiem fajne mieszkanie, w całkiem fajnej cenie w Rybniku długo się zastanawialiśmy zanim się zdecydowaliśmy. Chociaż czas naglił i decyzję trzeba było podjąć, to  jednak Bartek dopiero co dostał się na Akademię Muzyczną w Katowicach i planowaliśmy zamieszkanie tam...jednak :D po zestawieniu kosztów, porównaniu cen i fakcie że w Rybniku są próby Chwili Nieuwagi więc często ten mój chop musiałby tu być, a do tego jeszcze jego ostatni rok w Cieszynie...logistycznie ciężko to ogarnąć, a Rybnik jest dokładnie na środku...więc podjęliśmy decyzję- wracam ze Szkocji i przetestujemy ten Rybnik :)

Dzięki pomocy przyjaciół, znajomych, rodziny....i rodzin znajomych :P udało się nam w końcu zamieszkać w mieszkaniu, które było całkowicie puste. Do tej pory nie mam pojęcia jak to się stało, że mamy wszystkie meble i sprzęty. Nagle okazało się, że każdy sam ma, lub zna kogoś kto ma coś do oddania lub sprzedania za niewielką kwotę całkiem fajne sprzęty :)
I tak zostaliśmy obdarowani  "malutką" lodówką (ma 140cm, faktycznie maleńka :P) piękną rogową szafką i regałem z szufladkami który ma dzisiaj nowy dizajn :P z zielonego stał się granatowy. Pralką, która choć raz nie wytrzymała ciśnienia (i postanowiła umyć podłogę zanim my to zrobiliśmy, to teraz działa bez niespodzianek). Kuchenka dzięki której nie musimy mieć w domu butli z gazem (chociaż na głodnego czekać aż się palnik rozgrzeje i zrobi jajecznicę to można wargi poobgryzać :P).
Mamy wielką rogówkę, która już została przetestowana i chętnie pomieści naszych gości (o ile sobie przywiozą śpiwory bo na dodatkową kołdrę już funduszy zabrakło :D)
Moi rodzice i siostra stwierdzili że jak mi nie kupią kompletu talerzy i sztućców to nie będę jeść :D dorzucili mi zatem jeszcze komplet garnków, czajnik i toster, dla pewności ze chociaż czarny chleb i czarna kawa będą obecne w moim domu...i są :P może nie czarny ten chleb, ale jest, a kawa..to zależy co kto lubi :) ale fakt faktem jest :) kupiliśmy całkiem nową puchatą kołderkę z poduszkami, a do tego przepiękną łowicką pościel :) a wczoraj dołączyło do naszych zbiorów nowe żelazko ;) Jedyne co mi sie jeszcze marzy to mikrofalówka i porządny blender...no ale trzeba będzie jeszcze na to poczekać :)
Brak mi słów żeby opisać jak bardzo jestem wdzięczna każdemu kto przyczynił się do tego, że mogliśmy w końcu normalnie tu zamieszkać. Biedni ludzie którzy wnosili z Bartkiem sprzęty, których teraz będę sobie bez skrępowania używać... :P 
Patrzę sobie na ściany i przypominam jaki jeszcze niedawno był tu rozgardiasz i jak biegaliśmy z wałkami - ja z gorączką w oczach, Bartek starający się mnie uspokoić i Marek, który korzystając z wakacji postanowił sobie z nami popracować- ja nie wiem skąd ten człowiek ma w sobie tyle spokoju i siły, ale jednak miał i przyspieszył nasze tutaj zamieszkanie. (Marku Twój obiecany fotel króla czeka zawsze, kiedy tylko masz ochotę się zjawić. Dostaniesz nawet psią poduszkę..tzn nie że psią, tylko w kształcie psa :))
Jak widzicie troszkę się u mnie ostatnio działo, dlatego takie milczenie. Ale w wolnych chwilach coś tam sobie szyję, coś tam kombinuję i przygotowuję się do wznowienia kanału. Mam nadzieję, ze od października, no najdalej listopada kanał ruszy :) dajcie mi troszkę czasu :)
Ale żeby nie było, że nic nie wrzucam to proszę bardzo :) coś tam próbuję i coś tam się uczę :)






ostatnio bawiłam się troszkę w fotografa Chwili Nieuwagi. Niedługo pochwalę się też zdjęciami, chyba że macie ochotę sami zobaczyć :) to zapraszam na ich funpage i stronę.

No to na dzisiaj chyba już wszystko :)
Pięknego dnia kochani :*




środa, 25 lutego 2015

Przywołanie wiosny z szufladą :) broszka sutasz :)

Kiedy pakowałam się do wyjazdu do Szkocji wiele osób przestrzegało mnie przed paskudną pogodą. Wierzcie mi...ilość swetrów i kurtek które tu zabrałam jest wręcz nieprzyzwoita :D
A tymczasem nie jest wcale tak źle. Jedyne co mnie tu drażni to wiatr. Halny to zefirek w porównaniu ze Szkockim miastem, szczególnie w miasteczku portowym. 
Ostatnio miałam kiepski nastrój. Tęsknota za bliskimi osobami troszkę mnie osłabiła. Ale teraz rano kiedy idę do pracy jest już jasno :) a to poprawia humor. A dodatkowo uśmiechnęły się do mnie ostatnio przebiśniegi i krokusy. To mnie zainspirowało do zrobienia broszki na wyzwanie szuflady :) Wyzwanie gościnnej projektantki szuflady-mojej imienniczki Justyny polega na przywołaniu wiosny :) i właśnie tak ja ją przywołuję :) 
Zagadka:
Gdzie jest broszka z wkrętkami :)? 








Oby wiosna szybko przyszła :)
Buziaki :*



niedziela, 22 lutego 2015

Szyję z sutasz.info - Champagne Pool - Nowa Zelandia. Tak tak :) Wiedźma polubiła wyzwania :)

Tak. Po pierwsze polubiłam wyzwania. Dają mi motywację i inspirują, dzięki czemu udaje mi się wyjść poza ramy mojej czasem ograniczonej wyobraźni. Kiedy sama szukam jakiejś grafiki do inspiracji przebieram w googlach jak ptaszki w owsie kiedy pomagały Kopciuszkowi. Tylko że im to zajęło mniej czasu :D gdybym to była ja a nie ptaszki, to Kopciuszek nie poszedłby na bal :P

No ale do rzeczy :) nie muszę chyba tłumaczyć czemu wzięłam udział w wyzwaniu sutasz info.  
Popatrzcie na temat, wklikajcie w google i zacznijcie śnić o wyprawie do Nowej Zelandii :)
Ah marzenia. Nie nie twierdzę, że są nie do spełnienia, ale jest tyle ważniejszych wydatków, że do puki nie wygram miliona w totka mogę jedynie podziwiać Nową Zelandię w wyżej wymienionej wyszukiwarce :)

Tutaj link do wyzwania a co za tym idzie do wszystkich prac, które serdecznie polecam zobaczyć :)


Tutaj moja sutaszowa odpowiedź na malownicze Champagne Pool :)
Zdjęcia na różnych tłach, bo broszki przecież nosi się do różnych ubrań :D nie no tak serio zawsze wydaje mi się że na różnych tłach prace wyglądają inaczej :) 
łapcie :)





Miłego dnia kochani :*


poniedziałek, 8 września 2014

Sutaszu ciąg dalszy :)

Ojej dzisiaj u mnie słoneczko :) wrzesień wygląda dużo lepiej niż sierpień który minął bezpowrotnie przynosząc jedynie deszcz i chmury. Słońce świeci i człowiek od razu ma więcej siły i chęci do życia :) chciałam Wam dzisiaj pokazać kilka prac, które powstały już jakiś czas temu :)




A przy okazji...gdzie jest Cynamon? :D


Tu jest :D


Dobrego poniedziałku :)


wtorek, 26 sierpnia 2014

Nowości sutaszowe i życiowe :) czyli zmiany zmiany zmiany i duża porcja zdjęć :)

Kochani pierwszą nowością jest to, ze musiałam wprowadzić weryfikację obrazkową, ponieważ mój blog został zaspamowany. Nie miejcie mi tego za złe-siła wyższa.

Drugą nowością jest to, ze aktualnie jestem bezrobotna, czyli jestem tzw pasożytem społecznym :) mówi się, ze praca nie zając-nie ucieknie, otóż moja uciekła ;) jak wiecie pracowałam sobie 2 lata w sklepie zoologicznym, i jak się okazało nie jest to jednak praca bez żadnego ryzyka. Ze względów zdrowotnych musiałam zrezygnować. Dla zainteresowanych powiem tylko, że ptaki to utajnieni mordercy, więc przy pracy z nimi trzeba częściej niż "nigdy" badać stan płuc. 
Można by pomyśleć, że teraz mam peeeełno czasu, ale jakoś tak się składa, ze nieszczególnie ;) a możliwe, że będzie go jeszcze mniej bo (trzecia nowość) w planach jest przestać pasożytować i wyjechać na jakiś czas do Szkocji. 
Cóż, sznurki i kamyczki zabiorę ze sobą, niestety mojego wspaniałego kamerzysty zabrać nie mogę, więc filmiki na pewien czas znikną, ale co się odwlecze to nie uciecze :) jeszcze do tego wrócę :) 

Ale żeby nie było, że tylko narzekam, powiem, że mimo brzydkiej pogody i zbliżającej się wielkiej zmiany a za razem pewnie i komplikacji staram się patrzeć pozytywnie na to co się dzieje i co ma nadejść :)

Chciałam Wam pokazać moje postępy jakie poczyniłam w sutaszu. Nie, nie mogę się równać ze znanymi wspaniałymi artystkami, które sutaszem się parają, ale mogę się cieszyć z rozwoju mojej wiedzy i techniki w tym temacie :) oraz tym, że osoby, które są posiadaczami mojego sutaszu są raczej zadowolone :) No ale pogadałam sobie, pogadałam a zdjeć żadnych, więc już pokazuję co mam :)














Konkretna porcja zdjęć co? To wszystko co mam zaległego, a nowe się tworzy :) zdjęcia autorstwa Patrycji Bulskiej mojej najcudowniejszej przyszywanej siostry :)

Pozostaje mi życzyć Wam jakże przyjemnego dnia, i trochę ciepła bo u mnie dzisiaj 14 stopni...brrrr :(
Buziaki 
Wiedźma Justyna 

sobota, 7 czerwca 2014

Sutaszowe kwiatki i tutorial na żonkila na dokładkę :)

I znowu po 3 miesiącach przerwy coś nowego :) wiem wiem miał być wielki powrót, a jest powolny spacerek do powrotu...ale spokojnie spokojnie jestem tutaj i choć trochę się przeniosłam na fp a tutaj zamarło to jednak odwiedzam :) chciałam wam dzisiaj pokazac jeden z najnowyszch filmów moich i Creative Wave niesamowicie się cieszymy, że tyle osób je ogląda i komentuje więc tutaj także się chwalę :)
No i skoro już o kwiatkach mowa, chciałam Wam pokazać komplecik sutaszowy który zrobiłam na zamówienie dla przyjaciółki, miały być w kolorze niezapominajek bo to ważne dla niej kwiaty...stwierdziłam ze sam kolor to za mało, potrzebujemy prawdziwych niezapominajek :) I tak oto powstał kwiatowy zestaw :)
Zdjęcia jak się domyślacie nie moje :D ja takich nie potrafię. Zajęła się nimi początkująca Pani grafik Patrycja Bulska :) którą serdecznie pozdrawiam i dziękuję :) bo zdjęć kochani jest więcej :) i niedługo się tu pojawią :) No ale kończę tą gadaninę, bo truskawki czekają na zjedzenie a dzisiaj mam pierwszy dziwń urlopu i chce to świętować truskawkowo :) Buziaki :*


niedziela, 2 lutego 2014

Sutasz Wiedźmy ciąg dalszy :)

No :) to znowu po przerwie pokazuję co tam jeszcze mam z mojego sutaszu :)
Powolutku się uczę i trochę nawet zaczynam kumać o co chodzi :) ale bez przesadyzmu, tylko troszkę jak narazie :) ale jak na początki jestem bardzo zadowolona :)





Broszka dla mamusi :)




No i pozdrowienia od szanownego Pirata, który waży już 3,5 kg :D je jak smok :D biega, skacze i wzbudza litość kiedy tylko widzi taką możliwość :D no i niemożliwie gada :D non stop gada :D prawdziwy kot Czarownicy :)