Obserwatorzy

czwartek, 9 lipca 2015

Royal Stone. Złota Polska Jesień. cz.3 ostatnia :D

Zapomniałam że nie wstawiłam mojej ostatnie pracy na RS ;)
Cz. 3 ostatnia :)
Kiedy robiłam te zdjęcia pogoda była serio paskudna, może dlatego zdjęcia wyszły tak ciemne, no ale czasem też tak bywa :)
Przygotujcie się na masę zdjęć, nawet ze mną (nie)modelką :)
Już wspominałam że te kolory są dla mnie stworzone i mogłabym w nich tworzyć non stop :)
Nie będę się rozpisywać, bo już wszystko zostało powiedziane, a post i tak jest przydługi ze względu na miliard zdjęć.
Gdyby ktoś chciał zajrzeć do albumu RS to zapraszam tutaj znajdziecie tam pełno rewelacyjnych prac wspaniałych artystek :) a już za miesiąc kolejne i ostatnie w tym roku wyzwanie RS. Aż się łezka kręci w oku :)








ale że co? :D
dobra dobra koniec pozowania :)

cudnego dnia kochani :*


wtorek, 30 czerwca 2015

Royal Stone. Złota Polska jesień cz.2

Od razu za ciosem pokazuję drugi naszyjnik, a może raczej wisior? Który także jest odpowiedzią na wyzwanie do Kalendarza Royal Stone. Jest to naszyjnik szczególny. Jego serce to agat a jak wiadomo jest on kamieniem równowagi - fizycznej, emocjonalnej i intelektualnej. Harmonizuje energie yin i yang, działa uspokajająco, dodaje pewności siebie. Poprawia koncentrację uwagi i zdolności analityczne, co przydaje się do rozwiązywania problemów. Naszyjnik ten rozwiązał już jeden problem :) przekazałam go na bazarek który miał uratować dwa młode koniki. Z przyjemnością ogłaszam że dzięki ludziom dobrej woli, dzięki wspaniałym artystkom i każdej osobie która coś wystawiła na bazarek, lub kupiła coś na bazarku konie zostaną uratowane :) nie pójdą do rzeźni. Będą się cieszyć zieloną łączką ;) tutaj link do wydarzenia, gdyby ktoś chciał się zapoznać. Idąc za ciosem z koleżankami które poznałam dzięki tej akcji zakładamy grupę na fb Koniokrady. Jeśli są tu jacyś miłośnicy koników to zapraszamy :) każda pomoc i każda złotówka się liczy żeby pomagać zwierzaczkom. Ja jestem kociarą i psiarą zawsze kiedy tylko mogę pomagam moim ulubieńcom, ale konie to niesamowite zwierzęta. Więc jeśli tylko ktoś ma środki niech włączy się w akcję :)
No ale o naszyjniku miało być :D
naszyjnik tradycyjnie z sutaszu :) dodatkowo oplotłam kaboszon koralikami toho 11 i 15 ;) wciąga mnie koralikowanie i nie wiem czy się cieszyć czy bać :D
efekt sami oceńcie. Jak dla mnie jest mega energetyczny i szczerze mówiąc bardzo mi sie podoba :) zero skromności :D
kiepska ze mnie modelka więc się nie śmiejcie :D 
Link do pracy tutaj wdzięczna jestem za każdy komentarz :) Buziaki :*









Royal Stone. Złota polska jesień cz. 1 :)

Złota Polska Jesień. W tym roku dane mi będzie spędzić jesień właśnie w Polsce.
Mój typ urody to właśnie jesień, dlatego te kolory bardzo lubię i dobrze się w nich czuję.
Kiedy Royal Stone podało kolejne zdjęcie do inspiracji kalendarzowej wiedziałam że zrobię milion prac bo te kolory nigdy mi się nie znudzą :) ostatecznie powstały 3 :) pierwszą z nich za chwilkę Wam pokażę. Powstało wokół niej trochę kontrowersji, jednak mimo iż są osoby które roszczą sobie prawa do włóczki i kawałka sznurka nie sądzę bym zaprzestała robienia tych naszyjników. Podobają mi się i robiłam już takie dawno dawno temu. Oczywiście z innymi zapięciami bo kiedy byłam w podstawówce dostanie karabinczyków graniczyło z cudem :D
Przykro mi się zrobiło kiedy inna twórczyni zasugerowała że inspirowałam się jej pracą. Dlatego tutaj także tak samo jak pod moim zdjęciem w galerii RS powtarzam że nie znałam jej naszyjników. Gdybym się inspirowała podałabym źródło.  Tym komentarzem kończę moje dołowanie się :)
a tutaj naszyjnik :) powstały już też inne wersje, jednak przyznaję że rzemyk podobnie jak włóczki są tutaj strasznie drogie wiec na razie musiałam się wstrzymać :) ale już za 4 tygodnie wracam :D
Naszyjnik jest w komplecie z broszkami które można odpinać i przypinać w zależności od potrzeby. Składa się z dwóch wariantów kolorystycznych więc można go nosić na wiele sposobów :) można nosić go też bez broszek...albo ewentualnie same broszki :D praca bardzo uniwersalna :)
Gdyby ktoś chciał polubić albo skomentować to zapraszam tutaj od razu mówię że prace są powalające i można się zakochać i bardzo cierpieć :D








piątek, 29 maja 2015

Tutti Frutti z Royal Stone. Czyli pół krakowianka pół góralka :)

Powinnam do tego tytułu dodac jeszcze pół cieszynianka :D bo kochałam mieszkać w cieszynie. No ale jeśli mam być szczera to dokładnie tak jest. Choć mieszkałam większość życia w górach genów sie nie oszuka :) Połowa moich genów-czyli moja mama pochodzi z Krakowa. Pewnie dlatego na wszystkie możliwe bale w przedszkolu i podstawówce byłam przebierana w strój krakowski :D Kiedyś strasznie wkurzało mnie że nie byłam księżniczką, kopciuszkiem, albo kotem. Dzisiaj...chociaż kotem dalej mogłabym być cieszę się że nie byłam jedną ze 100 tysięcy księzniczek a właśnie krakowianką :) dlatego mamo dziękuję :)
A teraz tak serio. Kiedy zobaczyłam kolejną inspirację do kalendarza Royal Stone wiedziałam od razu że nie będzie to sutasz. Co było dla mnie zaskoczeniem bo ostatnio sutaszowa ze mnie dziewczynka :)
Ale tutti frutti oznaczało dla mnie powrót do początków mojego craftowego życia. Kiedy miałam jakieś 7 lat mama zaprowadziła mnie na zajęcia techniczne na których pewna Pani pokazywała młodzieży kwiatki z bibuły. I od tego wszystko się zaczęło. A co to ma wspólnego z krakowem? Ten kto zna damski strój krakowski będzie wiedział :) wianki :) tak tak wianki. Też miałam swój. Niestety nie mam tutaj zdjęć z tamtego czasu :) 
Robię filmiki instruktażowe z kwiatkami z bibuły, ale ostatnio mało miałam okazji żeby coś z nich zrobić. No i w końcu Royal Stone wyszedł mi naprzeciw swoim tutti frutti :) 
Wróciłam do korzeni i zrobiłam wianek tutti frutti :) idealny do stroju krakowskiego :)
Gdyby ktoś chciał polubić, albo skomentować to link tutaj :) będzie mi bardzo miło :) pozdrowionka :)






Gdyby ktoś chciał sam taki wykonać to nic prostrzego :)wszystkie kwiatki z tego wianka mają swoje tutoriale :)



Randka w Limone. Kalendarz Royal Stone :)

Kolejny raz postanowiłam uszyć coś na konkurs do kalendarza Royal Stone. Pewnie się zastanawiacie dlaczego tak chętnie biorę udział w konkursach skoro rzadko udaje mi się coś wygrać. Ano dlatego że lubię te ich zdjęcia :) lubię inspiracje których sama nie muszę szukać. Które po zobaczeniu ich kreują w mojej głowie obraz czegoś fajnego, co potem realizuję z lepszym bądź gorszym skutkiem :)
Randka w Limone zainteresowała mnie nie tylko kolorami, ale też samą nazwą. Zastanowiłam się kiedyż to ja ja byłam ostatni raz na randce...albo czy w ogóle byłam ;] 
Kiedy się nad tym zastanowiłam stwierdziłam że miałam w życiu niewiele randek. Takich wiecie "jak z filmów". Jestem chyba zbyt kumpelska do romantycznych spotkań :D kojarzę konkretnie kilka randek, które na dobrą sprawę randkami nie były. Bo przecież randki kończą się pocałunkiem a te moje tak się nie skończyły ;] więc kiepska ze mnie randkowiczka skoro jedyne randki które miały przebieg randki zakończyły się przyjaźnią. Aczkolwiek wspominam je bardzo miło i zachowuję w pamięci jako bardzo ekscytujace spotkania towarzyskie  :D No a teraz jako że jestem w zasiedziałym związku i do tego za granicą bez partnera - randki mi nie w głowie :D
Znowu się rozpisuję :D tak już mam :) szyjąc ten oto naszyjnik oglądałam stare komedie romantyczne ;P tak tak mam kilka takich ulubionych które oglądałam miliony razy i dalej je uwielbiam :D pewnie wielu z was zastanawia się czy kot leżał przy mnie :D bo to by pasowało do panny z komediami (nie napiszę starej, bez przesady :D );] nie nie leżał, został w Polsce z moimi rodzicami. Wiec na pociechę została mi randka w limone i sutasz :) wiedziałam dokładnie jak ten naszyjnik powinien wyglądać. Jak naszyjnik do sukienki którą ubiera się na randkę. Tak żeby było optymistycznie, ale żeby jednocześnie dodawał pewności siebie :) Jest duży, właściwie jak na moje możliwości faktycznie ogromny, ale z efektów mimo kilku niedoskonałości jestem bardzo zadowolona :) Mam kilka sukienek do których będzie pasował co jeszcze dodatkowo cieszy, bo to totalnie moje kolory :)
Ale zrobienie mu zdjęcia było nielada wyzwaniem. Tak się zlożyło że po urlopie miałam sporo pracy i nie było kiedy zrobić dobrze doświetlonego zdjęcia mimo mojej determinacji :) dopiero już po wysłaniu zdjęć na konkurs zrobiła się troszkę lepsza pogoda dlatego teraz zasypię Was zdjęciami naszyjnika, moimi i ogródka :D cieszcie się i radujcie razem ze mną tym ładnym dniem :)
Zdjęć jest dużo w różnych oświetleniach, trybach i porach dnia :) pośmiejcie się razem ze mną z mojego "pozowania";] Ale wydaje mi się że biżuteria najlepiej wygląda wtedy kiedy się ją nosi ;)






 Zdjecie z cyklu "o co chodzi?"



A tutaj zdjęcie z albumu Royal Stone :) gdyby ktoś miał ochotę to zapraszam do polubienia i skomentowania jak Wam się podoba :)







piątek, 17 kwietnia 2015

Moje pierwsze shibori :) shibori księżycowe :)

Tak :) podziwiałam prace z shibori ribbon już od pewnego czasu. Nawet pół roku temu tuż przed wylotem kupiłam sobie troszeczkę żeby spróbować...cóż długo przyszło biednemu shibori leżeć i leżeć :) raz nawet zrobiłam jedno podejście, ale nie wyszło więc rzuciłam w kąt.
To po prostu nie był ten czas. Kilka miesięcy później moje koleżanki z grupy sutasz dla każdego zmotywowały mnie do kolejnej próby :) Ania wręcz wysłała mi wszystkie możliwe tutoriale, z których sama korzystała a Magda i Sylwia służyły dopingującym "no zróbże to w końcu" :P tak zdopingowana olałam trochę radę Magdy, że za pierwszym razem kolczyków się nie robi :D
Ale faktycznie ludzie, za pierwszym razem kolczyków się nie robi, bo kiedy uczycie się murka, i wam w pierwszym nie wyszedł to w drugim już go umiecie :D i musicie zrobić znowu tak żeby go nie umieć tak jak przy pierwszym :D 
Tak czy tak wiem ze kolczyki nie są identyczne i wiem ze sporo im brakuje do ideału. Ale do sutaszu robiłam 3 podejścia przez 2 lata :D tym razem poszło trochę szybciej :) Podejrzewam że mój biedny Bartek drży na samą myśl co będzie następne...gdyby był w Aberdeen razem ze mną wiedziałby że przeglądam palniki na allegro :D ale na wire wrapping przyjdzie mi poczekać do powrotu do Polski :) jak narazie shibori jak najbardziej zostaje w strefie moich zainteresowań :) tak jak i sutasz :) już się nawet tworzy coś nowego :)
Ok tyle tytułem wstępu a teraz zdjęcia :)

 




Miłego dnia wam życzę :)

wtorek, 31 marca 2015

Lawendowe muśnięcie u Wiedźmy :)

Drugi temat konkursu Royal Stone to lawendowe muśnięcie. Bardzo delikatny, ale jaki smaczny zestaw kolorystyczny :)
Kiedy robiłam kolię pomyślałam sobie że wygląda jak ślubna, więc dodałam więcej lawendowych akcentów :) efekty poniżej :)
Tutaj link do mojej pracy :) zachęcam do polubienia i przeglądnięcia wszystkich, bo jest co oglądać... :) czuję nawet lekkie ukłucie zazdrosci kiedy oglądam prace koleżanek artystek :)
Tutaj więcej zdjęć i zbliżeń :)
No i zdjęcia na "modelce" buhahah :D
Nie jestem mistrzem zdjeć. Robiłam je specjalnie na różnych tłach w różnych porach dnia żeby zmieniać światło.. Myślę ze ejst dobrze widoczny, ale wkurza mnie że na żywo wygląda dużo lepiej niż tutaj...ale ale już za miesiąc urlop :) dorwę przyjaciółkę z aparatem to może coś ciekawszego powstanie :)
Ok kochani jeszcze raz zapraszam do zajrzenia do albumu. :)
Miłego wieczoru :)
Justyna :)