Obserwatorzy

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Filcowe naszyjniki i kolejny koci kubek :D

Zabrałam się ostatnio za filcowanie. Jako, że przyjechała moja siostra chciałam jej coś podarować, mama zażyczyła sobie coś w kolorach brązu. No więc zabrałam się do robienia dredzików :) 
Powstały trzy dredowe, jeden warkoczykowy. Zrobiłam bransoletke, spodobało mi się więc powstał jeszcze naszyjniczek. A jeśli już mowa o filcu, to zamówiłam sobie drugą część magii filcowania :) więc humor już lepszy :)
A co do kubeczka :) moi rodzice wrócili z krótkich wakacji i przywieźli mi prezenty ;) jak widać mam bardzo specyficzną rodzinkę :D kolejny koci kubeczek, tym razem na wesoło i wiedźma do kompletu :) nawet rodzice wiedzą kim jestem :D
No ale dosyć gadania pokazuję zdjęcia :)










Dziękuję Wam kochani za odzew pod poprzednimi postami :) to cudowne, ze choć tak długo mnie nie było wy mnie dalej pamiętacie :) :) :) Dziękuję :*

sobota, 2 czerwca 2012

Koty,serwetki i naszyjnik ze sznurka

Koty koty koty...moja miłość ogromna. Wielka i nieobliczalna.
Każdy kto mnie chociaż trochę zna wie, ze jestem kociarą i dla tych małych egoistów jestem w stanie zrobić wiele :) wiedzą to także moi rodzice i przyjaciele. Dlatego rodzice na dzień dziecka podarowali mi kubek o którym marzyłam niesamowicie. Idealnie do mnie pasuje. To jest właśnie kubek idealny :) a książkę podarował mi Marek na moje 24 urodziny...czas szybko mija :) z okazji tego, ze chwalę się kocimi prezentami pokazuję jeszcze naszyjnik który zrobiłam i który jeszcze nie poszedł w świat :D

Dziękuję Wam kochane za wsparcie po wczorajszym wpisie. To dla mnie wiele znaczy, będę próbować i pójdę na ten kurs :) dziękuje :*

A tutaj kubki książki...i serwetki :D taki dodatek do prezentu :) dużo dużo cudownych serwetek :)






piątek, 1 czerwca 2012

No i co teraz...?

No właśnie..co teraz...
kończą się studia, czas wejśc w dorosłość, która strasznie zaczęła mnie przerażać. Mój optymizm skrył się za 7 lasami i 7 górami...
Przez ostatni czas coś tam sobie tworzyłam, ale nie tak jak bym chciała, nie tak jakbym mogła...niestety nie robiłam zdjęć. Jakoś tak mi się zapominało, albo uważałam że nie mam co pokazać...sama nie wiem. Dużo mam pomysłów, ale z realizacją wychodzi...cóż..raczej kiepskawo... ale chciałam coś zakomunikować..zapisałam się na kurs florystyczny...początkowo miał być weekendowy, ale zaproponowali mi dłuższy, i jednocześnie trochę droższy...zawsze chciałam spróbować, uwielbiam kwiaty, uwielbiam na nie patrzeć, chciałabym mieć nad nimi "władzę". Sprawiać nimi radość ludziom...tylko czy ja się do tego nadaję? Co jeśli pójdę na ten kurs i okaże się, że jestem beznadziejna...że nie było warto...czy któraś z was była na kursie florystycznym? Czy to normalne że jakoś podejrzanie się stresuję? Że nie umiem złapać byka za rogi? Dodatkowo kurs jest w krakowie, a tu pojawia się problem z noclegiem...oj dużo dużo komplikacji...dużo dziwnych emocji mną kieruje. Brakuje mi Was drogie koleżanki, żałuję że nie było ostatnio czasu zeby częściej tu bywać. Czasem wydaje mi się, ze świat mi się skurczył..
Postaram się częściej tu bywać...taka forma terapii :)

Gdyby ktoś był zainteresowany kursem, to zapraszam do obejrzenia...może któraś z was była na takim kursie? Może mogłaby mi coś doradzić?

Wszystkim, wszystkim serdecznie życzę wszystkiego najlepszego z okazji dnia dziecka...w każdym z nas jest chociażby odrobina dziecka, i ta odrobina sprawia, że możemy tworzyć i rozwijać się, bo ciągle mamy na to siłe.

Pozdrawiam serdecznie. Szczególnie Ulę, Jolę i Olę, które choć ostatnio zaniedbałam wiem że są, i że o mnie dalej myślą :*

sobota, 24 marca 2012

Brak motywacji jest dobijający...modeliniaki na start :)

Nie wiem czy to przesilenie wiosenne, czy po prostu leń, ale mam problem z ogarnięciem się. Jestem jakaś taka rozlazła, wydaje mi się że nic mi nie wychodzi i przez to nie mogę się za nic zabrać. Moja magisterka leży, moje rękodzieło tez. jak coś zrobię to zapomnę zrobić zdjęcia i idzie w świat. Liczę na to że niedługo mi przejdzie. 
Dzisiaj pokażę wam trochę modelinkowych tworów które zrobiłam już daaawno temu. Zawsze podobały mi się modelowe deserki itp, ale jakoś wydawały mi sięza trudne...no i tak są trudne, nie wyszły tak jak miały wyjść, ale to nic :) i tak nie jest źle :) podobają mi się i są tak w sam raz dla mnie do noszenia :)









tak wiem, że Luna ma trochę zeza, a filiżanki są krzywe :) ale pierwszy raz coś takiego lepiłam, więc mam coś na swoje usprawiedliwienie :) 
Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję za każdy komentarz  i Waszą obecność :*

P.S Dziewczyny, czy jesteście w stanie mi doradzić gdzie kupić zapięcia do breloczków? :)




sobota, 3 marca 2012

Prezenty i opuszczony blog...

Tak...ostatnio Was zaniedbuję. Niby cos tam tworzę, ale mój aparat odmawia współpracy, poza tym to co robię nie jest niczym szczególnym. Własciwie jakaś podrzędna dłubanina...ostatnio trochę chorowalam, astma próbuje mi pokazać, że ma zamiar odgrywać w moim życiu większą rolę niż bym sobie tego życzyła. To coś na kształt natretnego gościa, którego nie ma jak wyrzucić. Jestem zaskoczona jednak tym, ze ostatnio choć przypominam raczej chmurę gradową aniżeli człowieka, lub kota (wolałabym kota) to są wokół mnie ludziska, ktore nie dają mi zapomnieć, że świat jest tak naprawde pięknym, kolorowym i życzliwym miejscem,  tylko czasem chce z nami powalczyć żebyśmy docenili jego piękno. I tak dostałam kilka prezentów :) niestety mój aparat wczoraj odmówił współpracy i nie dało się zgrać zdjęć, więc kradnę z blogów to co dostałam :) i tak od Oli dostałam najpiękniejszy makowy naszyjnik na świecie :) używam go także jako paska :D (Olu idealnie wymierzyłaś w moja talię :D) jestem zachwycona, bo to jest dokładnie dokładnie to co chciałam :) jest w żywych kolorach, piękny, ogromny i mniam :) dziękuję za prezent :* i za każde dobre słowo w czasie kiedy takie slowa są na wagę złota :)



Prezent od Marysi :) juz dawno podziwiałam jej zdolności do malowania. I mam dodatkowo to szczęście, ze Marysia ze mna mieszka :) więc zna mnie naprawdę dobrze :)musi znosić moje choróbska, zle humorki, późne wracanie do domu itp itd. Jest wspaniała w swojej wytrwałości :D i niedawno zrobiła mi uroczą niespodziankę w postaci jasieczka :) nie umiem spać bez góry poduszek (wiem niezdrowo) a że mam bardzo nierówny i słaby sen, to poduszka jest dla mnie bardzo istotnym elementem mojego łóżka :) a na czym lepiej by mi się spało jak nie na poduszce z cudownym, zielonym kotem? :) nie moi drodzy :) to nie jest zwykły kot, to jest mój kot :) zielony, pełen nadzieji na lepszy poranek, lepsze jutro. Naładowany całą pozytywną energią Marysi :) jestem w nim zakochana i uwielbiam na nim spać i przytulać się :)
                                                                           

Dostałam jeszcze coś od Uli :) ale w chwili obecnej jeszcze nie pokazuję, bo to prezencik nie dla mnie :) a dla kogoś bardzo wyjatkowego kto pojawił się na świecie :) ale jeszcze prezencik nie został podarowany :)

no i jeszcze takie moje, jak jeszcze aparat mnie słuchał,...mały komplecik :) limonka, żółć i czerń :)




Dziękuję kochane za tych kilka maili, z pytaniami co u mnie i gdzie jestem. To naprawdę niesamowite, że chociaż ostatnio nie jestem czynnym bloggerem Wy ciągle o mnie pamiętacie...dziękuję, bo przechodzę przez dosyć trudny okres walczenia ze swoim charakterem. Dziękuję Wam za pamięć, troskę, zainteresowanie.
A Marysi, Oli I Uli dziękuję szczególnie za wsparcie w trudnych momentach, dobre słowo i prezenty :*

                                                      

środa, 1 lutego 2012

Znowu słonecznikowy decoupage :)

Czy ja wspominałam, że słoneczniki to mój ulubiony motyw do decouoagowania :) Słoneczniki i maczki :) nie wiem co jest w nich takiego pociągającego, ale najlepiej mi się z nimi pracuje :) może dlatego, ze to moje ulubione kwiaty? Kto wie :)
Czy mówiłam ze będę tu częściej bo mam więcej czasu? Kłamałam chyba nawet o tym nie wiedząc :P czasu ciągle mało, albo ja nie umiem sie zorganizować :)
Ale dzisiaj chciałam wam pokazac moją dumę :) Byłam z niej niesamowicie zadowolona, i chyba zrobię sobie podobną :) Szkatuleczka, herbaciarka, z bejcą i moim ulubionym motywem :) aż nie chciałam jej oddawać :D






Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze pod poprzednim postem. Reklamy bardzo mi się przydadzą :)
Mam dzisiaj zamiar iść do kina na nowego sherlocka..ah :)

sobota, 28 stycznia 2012

Smocza szkatułka i prawie zakończenie sesji :)

Uff...juz zapomniałam moje hasło na bloggera :D
Zdałam już wszystko, ale niestety kosztem magisterki. Teraz mam 2 tygodnie żeby nadrobić pisanie i dostać wpis. Całe szczeście moja Pani promotor rozumie, że mieliśmy kocioł i dała nam czas do 16go lutego. Więc jest szansa że ogarnę to co muszę :) a potem już na luzie będę pisać :) z racji mojej magisterki mam do was kochane pytane :) czy macie jakąś reklamę, która utknęła Wam w pamięci wyjątkowo mocno? Czy używacie jakiś hasełek z reklam? Potrzebuję tych wiadomości :)

A dzisiaj pokażę Wam szkatułkę dla wyjatkowej osoby (daną z wyjątkowym opóźnieniem:D )
Karolina jest miłośniczką smoków. Jest trochę Czarownicą, trochę wykładowcą :D nasza znajomość zaczęła się od tego, ze prowadziła ze mną zajęcia z filozofii :) po 1 zajęciach zgodnie z kumpelami stwierdziliśmy, że jest młoda i napewno będzie nam chciała pokazać kto tu rządzi i że będziemy mieli pozamiatane :D  Okazało się trochę inaczej. Karolina jest pasjonatką. Nie chciała nas zamęczyć, tylko zainteresować. Była w tym urocza i nawet się nie denerwowała jak wiało od nas pustką :P Tylko czasem patrzyła na nas z wyrzutem myśląc zapewne "ja piexxxxx":) 
Przez całe pół roku chciałam jej powiedziec jakie ma zawsze cudowne kolczyki :D Bo zawsze miała cudowne a ja przeciez kocham kolczyki :) w końcu zdobyłam się na odwagę i po wpisie wyksztusiłam z siebie jaką cudowną biżuterię nosi :) jej uśmiech powiedział mi że kurcze mogłybyśmy się polubić :D 
Potem oblałam egzamin z filozofii :D niestety na oczach Karoliny wyłożyłam się na pytaniu z ćwiczeń :) bywa i tak :) (zdałam później poprawkę na 5, niestety już bez Karoli więc nie mogłam pokazac mojej poprawy :D)
Jakież było moje zdziwienie kiedy na liście studentów którzy zostali na magisterce zobaczyłam Karolinę K :D Tak, tak tak :) zapisała się do nas na studia magisterskie :) i od tego zaczęła się nasza znajomość :) Okazało się, ze sporo nas łączy, mniej dzieli :) Można z niej czerpać garściami, rozmawiać godzinami i smiać się do łez :) a nauka z nia to sama przyjemność przy ciasteczkach i herbacie :D co prawda egzamin wtedy oblałam :D ale wieczór był przemiły :D no ale dosyć hymnu pochwalnego :) przejdźmy do meritum :D Karola uwielbia smoki, w każdej postaci. Jestem zaskoczona że nie posiada jeszcze żadnego żywego w swoim małym mieszkanku :) w związku z zamiłowaniem do smoków postanowiłam podarować jej smoka :) kolejnego do kolekcji tylko w innej formie :) Oto co mi wyszło :)



Jestem zadowolona :)
 kochane strasznie zapieprzyłam z moim candy i paczuszki dopiero zostaną wysłane :) licze na zrozumienie. na usprawiedliwienie mam tylko swój własny nieogar, sesje zimową i dużo śniegu :)
Buziaczki dla Was i miłej soboty :*


sobota, 21 stycznia 2012

Decoupage na szaro :)

Bardzo podobała mi się ta serwetka, ale nie wiedziałam jak ją wykorzystać :) stwierdzilam, że może bez udziwnień będzie w sam raz :)
I powtała sobie taka szkatułeczka, prosta i szara.
A u mnie dzisiaj praca i nauka do egzaminu. I do tego wszędzie wszędzie śnieg..
Winter i comming :D



Pozdrawiam u dużo ciepła życzę :*

piątek, 20 stycznia 2012

Zegar decoupage :)

Dostałam zamówienie na zegar dla mojego znajomego od jego dziewczyny. To zamówienie sprawiło mi sporo trudności, bo nie wiedziałam jak to zrobić żeby było dobrze :)
Darek tak jak i Monika są strażakami, więc na zegarze koniecznie musiał być wóz strażacki :)
Oto co wyszło :)


mam teraz sesję, więc mało mnie jest :)
trzymajcie kciuki proszę :)

niedziela, 8 stycznia 2012

książka decoupage-szamanka

Taaa..zabierałam się za tą książkę od sierpnia :) Kiedy ją kupowałam juz wiedziałam dla kogo będzie, ale mialam na nią tyle pomysłów że nie mogłam sie zdecydowac i tak leżała i leżała czekając na lepszy czas :) Miała byc pokryta crackiem dwuskładnikowym, tak jak doradzała mi Bulma, ale w końcu cracka nie kupiłam (za drogi niestety) więc postanowiłam, ze po prostu sprawię, ze będzie to stara magiczna księga :) z mojego pomysłu zostało niewiele :D bo lakier troche rozmył moje postarzenia. A starałam się postarzać nie tylko farą, ale tez herbata i kawą, żeby było bardziej naturalnie :) nie jestem pewna czy wybór złotej farby na zaakcentowanie "stron" to był dobry pomysł :D ogolnie teraz zrobiłabym ja inaczej. Ale Marek dla którego była robiona ona książka był zadowolony..albo po prostu tak powiedział :) fakt faktem, marek kocha książki, mógłby czytać non stop gdyby tylko miał taką możliwość :) 
No dobra dosyć gadania :) sami zobaczcie :)





I co myslicie? Powinnam się chowac po kątach? tak wiem wiem, ze tematyka może nie każdemu spasować, szczególnie runiczny pentagram w środku. ale postarajcie się popatrzec całościowo :D
Miłego wieczoru :)