Obserwatorzy

sobota, 21 lutego 2015

Sutasz na niebiesko :)

Takie pożegnanie zimy :) Dalej męczy mnie choróbsko i szczerze mówiąc nienajlepszy humor. Mam czasem wrażenie że wszystko naokoło próbuje nam się zwalić na głowę i wyprowadzić nas z równowagi. Wszystko jednocześnie... no ale nie będę się dzisiaj rozpisywać :) Po prostu na niebiesko :) w pierwszych moje ulubione jadeity, w drugich kocie oko :)



środa, 18 lutego 2015

Storczyk z bibuły? Nic prostszego :)

Tuż przed moim wylotem z Polski nagraliśmy z Radkiem kilka filmików. Niestety nie dużo, bo czas naglił :) Jeden z nich chcę Wam dzisiaj pokazać :) 
Dzięki komentarzom pod filmikami widzę, ze kanał mimo mojej znikomej obecności ciągle żyje :) Żałuję że nie mamy czasu na nowości, ale liczę, że w końcu to się zmieni i pojawią się nowe tutoriale.
Jak narazie dziękuję Wam za liczne komentarze, wiadomości, maile i linki do swoich prac. To bardzo poprawia humor i daje siłę do działania :) Jeśli podoba Wam się to co robimy to podzielcie się kanałem i podlinkujcie swoje prace. Niech inni też skorzystają :)
A co do storczyka to faktycznie był to tutorial w którym uczę się razem z Wami :D więc tym bardziej jestem zadowolona z efektów.
Pozdrawiam serdecznie w imieniu swoim i Creative Wave :) a tutaj łapcie storczyka :)


poniedziałek, 16 lutego 2015

Sutaszowe sowy :) i powalentynkowe przemyślenia :)

Uff już po walentynkach. 
Nie jestem zbytnią fanką tego święta. Nie nie dlatego że jestem zgorzkniałą wredną Wiedźmą, która nie rozumie co to miłość i gardzi szczęściem ;P
Po prostu wydaje mi się, że serduszkowa masakra przed dniem św. Walentego jest wołaniem pt "udowadniajcie całemu swiatu jak bardzo kochacie tego dnia, im większy bukiet tym większa wasza miłość". Biedny Walenty by się pochlastał gdyby to zobaczył :D polecam Wam zapoznać się o co chodzi z tym dniem, bo historia jest zaskakująca :) ale do rzeczy :)
 Powiedziałam kiedyś nieopatrznie że kochać się powinno cały rok. Usłyszałam na to że oczywiste, że kocha się cały rok, ale to jest tak jak z Bożym Narodzeniem. Wierzy sie cały rok, ale w święta się świętuje...nie do końca mnie to przekonało :) niemniej kartkę wysłałam, żeby nie było, że taka ze mnie niedobra Wiedźma :)
 Jednak naszła mnie taka myśl (one mnie zawsze cholera nachodzą, kiedy mój mózg chce się z kimś sprzeczać, szczególnie jeśli chodzi o kwestie globalne na które nie mam wpływu ale i tak moja wredna natura chce zabrać głos) dlaczego takich serduszek nie można kupić wszędzie przez cały rok? Skoro kochamy cały rok? Czemu nie dajemy takich serduszek też w listopadzie? Albo na upartego w Czerwcu w Noc Kupały? Czemu codziennie nie zostawiamy przy łóżku ukochanych kartki z napisem "kocham Cię, miłego dnia." Cóż pewnie dlatego, że stało by się to w końcu nudne i straciło na wartości, jak wiele rzeczy, które mamy na co dzień. Odkąd pracuję na 12 godzinne zmiany smak kawy kojarzy mi się już tylko z szybką przerwą w pracy, a kiedyś z chwilą relaksu. Więc może jednak coś jest w tym, że nie powinno się cały czas czegoś świętować, bo przestanie być to wyjątkowe, a zmiesza się z codziennością? Nie wiem. Jedno wiem na pewno :) Panowie jeśli chcecie zaskoczyć swoje kobiety, to bez walentynkowego szału zostawcie jej taką kartkę z kawą przy łóżku...chyba, że nie macie mikrofalówki, a dziewczyna tak jak ja nie lubi zimnej kawy :D (Bartuś pozdrawiam :D)
Więc skoro już się poznęcałam nad niezrozumieniem walentynek, to teraz przejdę do sów :) i tutaj się zdziwicie :D bo robienie ich mimo mojej niechęci do walentynek wywołało we mnie wiele radości i empatii.
Zrobione były na zamówienie pewnego znajomego, który dał mi bardzo, bardzo jasne instrukcje. Składały się z niewielkiej ilości słów, ale słów kluczy. Sowy, serca, intensywne kolory...cóż :) Pierwsza moja myśl "nie dam rady, bo wszystkie sutaszowe sowy zostały już wymyślone, a ja z plagiatowaniem raczej średnio". Ale druga myśl "w sumie fajnie, że kolega jest na tyle kreatywny żeby wiedzieć, że zwykłe kolczyki to dla jego wybranki za mało. Sowy i serca? W sumie mogę spróbować uszyć jedną:D" No i tak powstały trzy jadeitowe, słodkie sówki. Z czerwonymi bijącymi dla ukochanej sercami. Wybrałam zielony bo to kolor nadziei, wybrałam jadeity, bo to kamienie, które sprzyjają rozwojowi i pozytywnemu załatwianiu spraw :) Kiedy szyłam te sowy na jakiś czas przed walentynkami pierwszy raz nie czułam niechęci do serduszek :) stwierdziłam, że są nawet słodkie ;) Jedna z koleżanek, które już widziały zdjecia stwierdziła, że to sowy baletnice :) i rzeczywiście zauważyłam w nich baletnice :)
Czemu opowiadam tą historię? Bo serce sercu nie równe :) symbol, który nie raz mnie drażni (szczególnie jeśli jest się samemu w obcym państwie i mieście i wyjdzie się na zakupy w 2 dni przed świętem zakochanych) może się tez okazać symbolem, do którego chce się uśmiechnąć. szczególnie kiedy wkładam go do koperty i mam nadzieję, że przyniesie komuś radość. Całe szczęście przyniosły :) Kolega dalej żyje i ma się swietnie, wiec walentynki chyba były udane :D
Moje były wspaniałe :) wolny dzień, rano sutasz, wieczorem film z siostrą :) no i wirtualna walentynka od kogoś, kto choć wie że nie przepadam za walentynkami woli nie ryzykować i jednak na wszelki wypadek pamiętać :P
Dzisiaj poniedziałek, zaczynam teraz 4 intensywne dni w pracy. Życzę Wam cudownego tygodnia. I podsumowując walentynkowy post życzę Wam miłości na każdym kroku, każdego dnia :)
A tutaj sówki :)




środa, 28 stycznia 2015

monochromatyczne kolczyki sutasz

Dzisiaj wyjątkowo dwa posty. Jak człowiek chory i w domu siedzi to się mu nudzi i obrabia zdjęcia :)
Pomysł na monochromat powstał dzięki mojej grupie sutasz dla każdego. Razem z adminkami wymyśliłyśmy zabawę dla członków grupy na cały rok. Każdego miesiąca pojawia się inny kolor. Praca musi być wykonana w konkretnym kolorze, ale może być cieniowana z różnych odcieni danej barwy. Pierwszym kolorem jest właśnie fiolet. Czyli kolor który totalnie mi nie leży :) dlatego nie spodziewałam się cudów, ale chciałam spróbować :)
Efekt macie na zdjęciach. Kolczyki nie są duże, ale mimo koloru podobają mi się :)
Pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłego wieczoru :)






Znowu zielono :) sutasz.info po raz 2 :)

tak tak...znowu zielone :) no cóż poradzę, ze sutasz.info pozwolił zrobić dwie prace na wyzwanie? :) po zobaczeniu wszystkich kolczyków, które do tej pory się ukazały nabieram przekonania, że mamy w Polsce wspaniałe rękodzielniczki, które tworzą cuda. Polecam Wam zobaczyć :)
Natomiast ja wrzucam jeszcze jedna inspirację. Nie wiem dlaczego zieleń z czernią tak mi leży, no ale nic nie poradzę, że po prostu lubię :)
Wiec nie przedłużając pokazuję zupełnie inną (skromniejszą) wersję kolczyków dla kobiety w zieleni :)




A tutaj inspiracja. Obraz Tamary Łempickiej :)


znowu ogrom zdjęć :)
Miłego dnia wszystkim życzę :)

sobota, 24 stycznia 2015

Kolczyki dla kobiety w zieleni? Sutasz z jadeitem-uwielbiam :)

Jak mogłabym nie wziąć udziału w wyzwaniu gdzie trzeba zrobić zielone kolczyki? Dziewczyny z sutasz.info  musiały doskonale wiedzieć, że mam oficjalny zakaz szycia znowu zielonych kolczyków :D (zielonych i jesiennych w sumie), ale cóż poradzę skoro wszechświat chce inaczej :D

Kiedy zobaczyłam wyzwanie na stronie sutasz.info wiedziałam już, że Agata  która niedawno dołączyła do projektantek ma tajną misję ratowania moich zielonych myśli :) stwierdziłam, że nie mogę się opierać losowi, nie ma sensu z nim walczyć. Wszechświat daje mi do zrozumienia, że nie mogę porzucić zieleni. Rude i zielone jest ze sobą połączone na wieki :D
 Po tych przemyśleniach wzięłam się za szycie i tak oto powstały zielone kolczyki, dla kobiety w zieleni (ewentualnie czerni, która lubi zielony) Połączenie jadeitu i sutaszu to coś co taka wiedźma jak ja bardzo lubi :)

Ale nie mam co się rozpisywać, po prostu jak zawsze zasypię Was zdjęciami :D moimi i kolczyków ;)








A tutaj pomocniczy obraz :) u mnie biel jedynie w tle, ale i tak myślę, ze kobieta była by zadowolona :) ja jestem :) kocham jadeity :)
Polecam zaglądnąć sobie na stronkę i zobaczyć jakie perełki tam powstają :)
Miłego wieczorku :*
Wiedźma :)
http://www.sutasz.info/2015/01/szyje-z-sutaszinfo-kolczyki-dla-kobiety.html


piątek, 16 stycznia 2015

Wyzwanie Royal Stone- "Śnieżynka" odsłona 2 :D

Kolczyki :)
Kiedy zrobiłam spinkę stwierdziłam, że praca nadaje się na wyzwanie i wyślę ją :) jednak później dostałam moje zamówienie z RS no i się zaczęło:D jak mogłabym nie wykorzystac tak wspaniałych Lapisów Lazuli? Toż to się nie godzi. Więc postanowiłam jeszcze zrobić drugą pracę jako że regulamin konkursu dopuszczał zrobienie kilku.
Nie będę się rozpisywac tak jak przy poprzednim poście :) kolczyki mimo że są odrobinę ciężkie bardzo mi się podobają. Dopiero zaczynam zabawę z ażurami i w sumie jak narazie te ażury są mało ażurowe, ale jestem zadowolona z tego co wychodzi :)
Jak pisałam w poprzednim poście wyzwania Royal Stone to galerie, które chce się oglądać i marzyć o posiadaniu takich skarbów, dlatego zachęcam Was do zobaczenia wszystkich :)
Ja znalazłam już swoich faworytów :) zdjęcia znajdziecie tutaj.
Moje kolczyki natomiast możecie polubić tutaj (moga się wam zgubić w gąszczu tych wspaniałych prac :))

No a teraz proszę Państwa znowu milion zdjeć. Oczywiście z moim udziałem żeby Wam nie było nudno, żeby przyjaciele przypomnieli sobie jak wyglądam i żeby było widać jak kolczyki wyglądają na uszach  :)

Pani Zima-śnieżynka Justynka :D










Wyzwanie Royal Stone - spinka z piórkami "Śnieżynka" :)

Jeśli jesteście rękodzielnikami to na pewno macie czasem moment, że próbujecie zacząć jakąś pracę i nie bardzo wiecie jak się za to zabrać..Największy problem mam zawsze z wyborem kolorów, i kształtów kamieni :) dlatego lubię brać udział w wyzwaniach, bo mimo, że wiem, że nie mam zbyt wielkich szans na wygraną, to przynajmniej nie marnuję miliona godzin na wybieranie głównego koloru pracy :D

Jakiś czas temu postanowiłam, że jeśli nadarzy się okazja będe brała udział w wyzwaniach żeby doskonalić swój warsztat i nie ukrywam znaleźć się w gronie zacnych rękodzielniczych postaci :D (próżność się ze mnie wylewaaaa)

Kiedy Royal Stone ogłosił wyzwanie w pierwszej kolejności pomyślałam "nie dam rady" ale później stwierdziłam że połączenie bieli i granatu to bardzo ładne połączenie i zdecydowałam się jednak wziąć udział w wyzwnaiu...a przynajmniej spróbować coś uszyć :)

Też po to aby przełamać trochę fakt, że szyję tylko jesienne projekty :D otóż proszę Państwa szyję również zimowe :)

Konkursy Royal Stone to nie tylko konkursy, To galerie wspaniałych prac, różnorodnych artystów i rękodzielników, którzy stworzyli swoje dzieła w oparcie o jedno zdjęcie.
 I właśnie to jest specyfika konkursów Royala. Dają nam jedno zdjęcie i patrzą co z nim zrobimy :) Tym razem autorką zdjęcia jest Viola Lelegems która zgodziła się na współpracę i przedstawiła swoją wersję Śnieżynki. Chociaż przyznaję, ze dla mnie Śnieżynka ta jest raczej silną, indywidualną, konkretną, charakterystyczną, majestatyczną królową niż drobną Śnieżynką :)
 Po zobaczeniu zdjęcia pierwszy raz przyszedł mi do głowy tylko jeden komentarz...zaiście Polski :D chociaż niektórzy wolą myśleć, że jego zacne pochodzenie pochodzi z łaciny :D w moim wypadku to jakże charakterystyczne dla Polaków słowo było wyrazem zachwytu. Zarówno nad zdjęciem, pomysłem, kadrem jak i urodą modelki. Przeleciało mi przez głowę pełno pomysłów, od wielkich projektów naszyjnikowych, po malutkie kolczyki wkrętki. W końcu po kilku próbach powstały dwie prace :) dzisiaj pokazuję Wam jedną, tę która powstała jako pierwsza. Do zrobienia drugiej skusiła mnie przesyłka od RS, ale o tym w następnym poście :) 

Po tym przydługawym wstępie chciałam pokazać moją śnieżynkę :) i od razu mówię, że zdjęć będzie od cholery wiec się przygotujcie :D

Śnieżynka ze mnie żadna. Każdy wie, ze jestem Panią Jesienią :D ewentualnie bywam Panią Wiosną, ale chciałam Wam pokazać, ze spinkę można nosić na kilka sposóbów. Co więcej jest też broszką :) ale tego nie sfotografowałam, wyleciało mi z głowy :) 

Tutaj macie zdjecia do całej galerii...Prawie 160 wspaniałych prac :) polecam Wam zajrzeć, bo może się w czymś zakochacie :)

A tutaj moja skromna spinka, jakbyście jej nie umieli znaleźć w gąszczu tych cudnych prac :)














No to proszę Państwa tyle chwalipięctwa :) fajnie było pobawić się w modelkę, chociaż modelka ze mnie kiepska :D Buziaki :*

środa, 14 stycznia 2015

Małe jest piękne czyli malutkie kolczyki sutasz :)

Niedawno zrobiłam takie maluszki. Zawsze lubiłam nosić i robić duże kolczyki, ale nie każdy lubi nosić obciążniki w uszach, więc próbuję czasem zrobić też coś malutkiego :) i tutaj takie maluszki :) niby nic, ale mogą być fajnym uzupełnieniem stroju :)
Dzisiaj bez wielkich wywodów literackich. Małe kolczyki mały post :D
 Pozdrawiam was serdecznie :*
Justyna










niedziela, 11 stycznia 2015

Owsiakowa masakra..

Nie ma co ukrywać Pan Owsiak jest człowiekiem bardzo oryginalnym :) głośnym, rozpoznawalnym, trochę może nawet szalonym, bo nie można być normalnym, kiedy chce się robić to co on robi. Czytam ostatnio artykuły jaki to on jest zły, niedobry, złodziej, krętacz, pasożyt, jak to się wzbogacił na ludzkiej krzywdzie, zatrudnił w fundacji całą rodzinę, przyjaciół i przyjaciół przyjaciół i wszyscy się nachapkali milionów...i teraz moje pytanie...skoro tak to skąd do cholery tyle sprzętu z serduszkami w szpitalach?? Skąd pompy insulinowe? karetki? inkubatory i niezliczona ilość sprzętu w nawet małych polskich szpitalach????
Przez kilka lat byłam wolontariuszem WOŚPu mój tata pierwszy raz zorganizował mały sztab w miejscowości w której mieszkam i nie wyobrażam sobie być przeciwko tak wspaniałej inicjatywie.
Nie raz byłam też na woodstocku i myślę, że to rewelacyjna impreza w której każdy może znaleźć coś dla siebie i do której bez wątpienia każdy może się przyczepić. Jak się zbierze w jednym miejscu taki ogrom ludzkości to ciężko zeby nie było zgrzytów. Ale odchodzę od tematu...
Ludzie możecie Owsiaka nie lubić, nie każdy lubi oryginalne postacie, ale nie wiem jak możecie poddawać w wątpliwość jego działania skoro ten sprzęt JEST. realnie istnieje i jest używany!!! Dlatego podsumowując mój wywód, nie obchodzi mnie jakiego wyznania jest Pan Owsiak, nie obchodzi mnie jaką willę sobie zbudował i czy ma mercedesa czy starego poloneza, nie obchodzi mnie czy w fundacji pracuje cała jego rodzina czy tylko połowa. Obchodzi mnie za to, to, że działa, nie siedzi na dupsku i nie rozważa hipotetycznie komu by się tu do dupy przyczepić żeby było medialnie i wesoło. Dla tych którzy są przeciwni mam jedną radę, olejcie po prostu puszki, wolontariuszy, fundacje, serduszka i całą jednodniową akcję. Nie wrzucajcie pieniędzy, nie dzielcie się dobrem, skoro nie widzicie w tym sensu. A przy okazji kiedy urodzi się Wam chore dziecko nie skorzystajcie z inkubatora z serduszkiem, kiedy zachorujecie na cukrzyce nie skorzystajcie z pompy insulinowej, a kiedy będziecie mieli wypadek nie jedźcie karetką do szpitala, bo to przecież ten szatan wszystko wykupił.
Ale nie, całe szczęście Owsiak nie jest świrem i nawet ludzie którzy go nienawidzą mogą korzystać ze sprzętu który kupiła fundacja :) podsumowując wywód.. Oby więcej było takich zwyrodnialców i maniaków jak Owsiak. A świat będzie fajnym miejscem.:)

Tak mi się przypomniało jeszcze odnośnie tych cudnych czasów kiedy byłam wolontariuszem jak podeszła do mnie Pani z małą córeczką na ręce, wrzuciła pieniądze do puszki i ze łzami w oczach powiedziała, że dzięki takim ludziom jak my jej córka żyje. Urodziła się dużo za wcześnie i gdyby nie inkubator z serduszkiem nie było by jej na świecie. To był jeden z tych momentów kiedy czułam że moje działania mają sens i nikt -żaden hejter, żaden "racjonalnie myślący" mi tego nie zabierze.
Jurek zapoczątkował wspaniałą rzecz, poderwał ludzi do działania, zaangażował młodzież. Wiadomo tak tak słyszałam o tych co wykradają pieniądze z puszki...tak samo jak słyszałam o ministrantach pijących mszalne wino, i wykradających pieniądze. Ale czy to jest powód żeby skreślać całą instytucję? No chyba nie...

Tak jak mówię...mozecie Owsiaka nie lubić, możecie widzieć w nim dorobkiewicza, błazna w kolorowych okularach, możecie w nim widzieć uosobienie chciwości, zła i wszystkiego co najgorsze. Ale musielibyście być na prawdę ślepi żeby nie widzieć ogromu serduszek wośpowskich w szpitalach. Więc zanim zaczniecie rzucać błotem na około zastanówcie się, czy rzeczywiście warto..

A tutaj cudowna inicjatywa biżuteryjek, które postanowiły stworzyć współnie coś fajnego żeby wspomóc WOŚP. Żałuję ze w tym roku nie mogłam wziąć udzału, przeprowadzka mnie niestety ograniczyła, ale w przyszłym roku na pewno dołączę :)

Może wywołam tym postem burzę, masakrę i zostanę usunięta z facebooków i umysłów wielu z was...no ale cóż. Poglądami można się różnić. Taki jest mój i jak narazie zdania nie zmienię :)